poniedziałek, 10 września 2018

Moje życie nie ma sensu

Moje życie nie ma sensu

Dziękuję Ci za temat
PasIdéal


Przyznam nie jest łatwy.

Stwierdzenie, że jakieś życie nie ma sensu jest tak błędne jak przekonanie, iż skoczenie nago w ławicę piranii skończy się bez szwanku.
Na sam początek wezmę na celownik pierwsze co mi przyszło na myśl. Religia.
Jest statystycznie wysokie prawdopodobieństwo, że jesteś wierzący... mniej lub bardziej, ale wierzący. 
Możesz być praktykujący, nie praktykujący... Żarliwy, gorliwy czy jakikolwiek... Jednak stawiam, że wierzysz w jakiegoś Boga, Bogów  bądź Światowida... W każdym spisie wierzeń bez wyjątku( a mimo iż jestem ateistą przeczytałem niemal wszystko) jest wzmianka o wartości każdego życia. Biblia...Hiob... ten doświadczony przez Boga nieszczęściami... Tam z tego co pamiętam Szatan go namówił...
Historia jego dowodzi, że czasem Bóg każe cierpieć ludziom niewinnym. Mimo tego należy zachować ufność w Bogu, który opiekuje się wszystkimi ludźmi na świecie i daje im łaskę. 
Lećmy dalej.
Koran... mimo iż jest to dość ciężki spis doczytałem się, że jeżeli człowiek postępuje dobrze( czyli jak mniemam zgodnie z wiarą) to jego życie jest cenne... Jednak, gdy postępuje źle to jego życie także jest cenne dla Stwórcy. Wtedy On może okazać łaskę, a jeżeli jej nie udzieli da mu drugą szansę. Tak w skrócie. 
Nawet pierwsze wierzenia naszych przodków- Słowian mówią o wartości życia. Sprawdź jeżeli nie wierzysz, ale było Drzewo Życia( chyba miało jeszcze kilka innych nazw), które Zrodziło pierwszych Słowian. Jednak było dodane, że wszystko co spłodziło to drzewo a także owoce owoców jego jest święte i ma najwyższą wartość... Dlatego dopiero później się tłukli o władze między sobą... bo pierw wierzyli w to( niemal pewny jestem, że języki im się pomieszały i się nie rozumieli stąd myśleli, że ten Słowian to nie Słowian).
Drugim przykładem takim ogólnym jaki podam jest oczywiście przyroda. Powiedz mi dlaczego każde zwierze jest potrzebne? Nawet ten pająk co Ci w kącie siedzi bądź siedział jest potrzebny. Jakby nie było pająków to życzę powodzenia z komarami i całą resztą ssąco-gryzących fruwajek. Ekosystem... To on ukształtował nam to co mamy aktualnie. Jakiś łańcuch pokarmowy, który działa i każde zwierze jest w nim potrzebne. Niestety co było słabe, bądź się nie przystosowało... Wymarło. A my- ludzie nadal w nim jesteśmy. Daje do myślenia co nie?
Oczywiście znam osoby, które tak myślą. Nie jestem w stanie zbytnio tego zmienić... Niestety. Mam od lat dobrego znajomego. Lekko ponad cztery lata temu uległ wypadkowi. Na chwilę obecną jest sparaliżowany od tułowia w dół. Sporo czasu mijało jak mi powtarzał, że jego życie nie ma sensu. Dopiero w zeszłym roku powiedział mi, że był idiotą( oczywiście przytaknąłem). Co się stało spytasz? Otóż otworzył fundację na rzecz ludzi takich jak on. Sam wiedział najlepiej z jakimi kosztami się to wiąże. W tej chwili pomaga, motywuje i zachęca do działań inne osoby z paraliżem. Jego życie nabrało sensu... Ma cel.
Drugą taką osobą, którą poznałem jest pewna kobieta. Jak miałem mniej więcej 16 lat poznałem ją pod namiotami. Robiła wiele głupich rzeczy... Oj wiele. Jednak pewnego wieczoru powiedziała mi to magiczne zdanie o sensie. Osobiście ją ściągnąłem z za barierek mostu, objąłem i dodałem, że się myli. Rozpłakała się i powiedziała, że jednak ma sens. Miała rodzinę dla której mogła żyć... Gorszą bądź lepszą, ale miała. Odnalazła sens swojego życia mimo, że już była jedną nogą na jego krańcu. Jeżeli twierdzisz, że Twoje życie nie ma sensu... 
Może jeszcze go nie dostrzegłeś/aś? 
Może twój sens jest gdzieś obok? 
Może jest w Tobie? 
A może po prostu nie chcesz go zauważyć? 
Wydaje się mi, że nawet jeżeli twoje życie dla Ciebie nie ma sensu aktualnie... Ma go dla kogoś innego. Pomyśl o tym. Co będzie jeżeli się poddasz? Jeżeli pewnego dnia postanowisz odejść? Jak będą się czuli inni? Wszystko ma swoje znaczenie. 
Najważniejsze, abyś ten sens znalazł/a sam/a. Bez tego nikt Ci nie pomoże... 
Bo ślepa mowa o tym, że jest tak czy siak nic tutaj nie zmieni. 
Wystarczy chcieć widzieć to inaczej.
Myślę, że temat wyczerpałem. Nie wymyślę niczego tutaj więcej, bo moje zdanie w tym poście jest jednoznaczne.
Mam nadzieję, że choć jedną osobę przekonałem do swojego poglądu... 
Niemal tak samo jak to, że zostawisz komentarz i/lub zaczniesz mnie śledzić na fb... 
Oczywiście nic na siłę.
Czekam na kolejny temat przez was zadany i jak zwykle...
Pozdrawiam
Szyderca Włóczykij


                                                              Fanpage Włóczykija na Facebooku

sobota, 8 września 2018

Różnica między zauroczeniem a miłością.



Witam ponownie z nowym wpisem. 
Tym razem jest to pierwszy wpis na "Blogspocie", jednak zasady wrzucania postów wciąż są identyczne. Pisze na temat jaki Ty mi nadasz w komentarzu.
Oczywiście znowu otrzymałem temat miłosny... Jakby inaczej... Dziękuję to bardzo wzruszające i śmieszne, że Ja mam sobie z tym poradzić.
Jednak oczywiście sam temu nie podołam. Poprosiłem ponownie o pomoc inne blogerki, które o dziwo nie zgłaszały sprzeciwów( albo mają za dużo czasu, albo lubią pisać... Ewentualnie ciężko takiemu zgredowi odmówić).
Pierwszą blogerką, która dała mi swoją odpowiedż na owe pytanie była ponownie:



Szanuję tę blogerkę coraz bardziej, bo naprawdę wytrzymuje ze mną te dialogi podczas dogadywania tematów wpisów... 

"Aby ze mną przebywać nie trzeba być walniętym...Wyszkolę"
Wysłała mi swoją mądrą wizję tego pojęcia, którą zachęcam do przeczytania nawet i ze trzy razy aby nic nie umkło.


Zauroczenie często jest mylone z prawdziwą miłością. Często stajemy się jego "ofiarą", twierdząc, że jej nie ma. Jak ją rozróżnić? Myślę, że na to potrzeba czasu. Nie ma miłości bez zauroczenia, ponieważ każda zakochana osoba przechodziła przez ten etap, gdy druga osoba sprawiała, że serce jej biło mocniej, czuła przysłowiowe "motylki w brzuchu" czy drżenie rąk. 

Różnica między zauroczeniem a miłością jest jedna, z pozoru banalna, prosta, jednak w tym przypadku ma ona ogromne znaczenie. Chodzi o czas. Po pewnym okresie czasu zauroczenie znika lub przeradza się w prawdziwą miłość, na to nie ma jednoznacznej reguły. Miłość skupia się na najważniejszych elementach jak wzajemne zrozumienie, szacunek i poczucie bezpieczeństwa. Zauroczeni, zapominamy o całym świecie, nie zdając sobie sprawy jak bardzo źle to może wpłynąć na relacje z osobami wokół nas, w przeciwieństwie do miłości zauroczenie nie jest trwałe, miłość jest bardziej dojrzała i wymaga więcej poświęcenia od obu stron. Jeśli zastanawiasz się, czy to zauroczenie, czy już miłość, wiedz, że marnujesz czas na tego typu przemyślenia, wszystkiego dowiesz się w odpowiednim momencie, więc korzystaj z chwili i z życia.

Dziękuję Ci Lorney. Tekst trafiony w 100%. Współpraca była owocna jak zawsze. Swoją drogą gratuluję Ci nowego wyglądu bloga, na którego zapraszam każdego chętnego.


Oczywiście temat rzeka, ale na szczęście otrzymałem jeszcze jedno zdanie od blogerki, która jednym z swoich wpisów także zyskała moje zaufanie. Którym? Sam zobacz Czytelniku- jest taki, który znajdziesz o życiu. Przedstawiam Ci:




Swoją drogą sprawdź co ma do napisania na ten temat ta osoba...

Każdego dnia zastanawiam się jak to jest. No dobra może nie nawijam myśli o tym 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu, całymi dniami, ale zastanawia mnie czy właściwie jest miłość a czym zauroczenie. Wiem, że przez to już przechodziłam. Na widok nie jednego przystojnego faceta odbierało mi dech ale aż tak szybka w zakochiwaniu się nie jestem. Zauroczyłam się kilka razy w swoim 20-letnim życiu ( odjąć jakieś 10 lat gdy byłam dzieckiem). Tak więc czym dla mnie jest zauroczenie? Tak do końca trudno mi to w miarę określić. Na pewno jest to stan emocjonalny. Ukazuje się nagle a to od Ciebie zależy jak długo będzie trwał i czy potem przerodzi się w miłość. Tak po prostu zauroczyć może się każdy ale czy wyjdzie z tego coś więcej różnie z tym bywa. Z doświadczenia wiem, że zauroczenia czasem bywają przelotne. Dzisiaj ktoś coś czuje, jutro jest fajnie a za dwa lub trzy dni odchodzi bez słowa. Potem się nie znamy. Zauroczeniu często towarzyszy chęć bliskości fizycznej. Człowiek aż piekli się by pocałować tą drugą osobę, objąć ją ramieniem, przytulić. Po prostu być bardzo blisko. Wg mnie wiąże się to szczególnie z pewnym pociągiem na pewno trochę na tle seksualnym. Ale mniejsza o to. Każdy jest inny i każdy w inny sposób doznaje zauroczenia. Uważam, że jest to piękne uczucie. Poczuć to coś, te motylki w brzuchu. Fajnie jest też gdy druga osoba czuje to samo. Gorzej gdy tylko my angażujemy się w coś więcej a ktoś twardo stoi w miejscu. Jeszcze gorzej gdy „podajemy serce na srebrnej tacy” a druga osoba kompletnie tego nie docenia. Wtedy to istny koszmar. Ta więc zauroczenie to początek drogi do miłości. Nie zawsze drogi prostej, często krętej, a nawet mieszczącej się tuż nad przepaścią. Ale chyba o prawdziwą miłość warto walczyć? Szczególnie gdy zauroczenie się w nią przeradza. Jeśli obie osoby nie potrafią bez siebie żyć, bez wątpienia można powiedzieć że połączyła je miłość. Czym zatem jest miłość? Nikt nie potrafi do końca odpowiedzieć na to pytanie. To stan umysłu, to uczucie ciepła na sercu. Miłość różni się praktycznie wszystkim od zauroczenia. Ale w sumie nie było by miłości bez zauroczenia. I tu zataczamy koło bo nie było by zauroczenia bez miłości. Miłość i zauroczenie to piękne uczucia, szczególnie wtedy gdy pochodzą z głębi serca. Jeśli tylko jedna osoba się stara prędzej czy później wszystko trafi przysłowiowy „szlag”. Tego chyba każdy z nas się najbardziej obawia. Boimy się poddać swoim emocjom, boimy się je okazywać. W gorszym tego słowa znaczeniu boimy się ufać. My nie ufamy komuś, ten ktoś nie ufa nam. Czytając tysiące książkę o tematyce romantycznej każda ale to każda z nich kończyła się praktycznie happy endem. Ale rozwaliła mnie jedna która niby skończyła się szczęśliwie, ale tylko dla jednej osoby. Ta druga osoba zmarła, bo tak chciała. Choroba ją do tego zmusiła. Mimo to można powiedzieć o miłości bo umarły mężczyzna tak mocno pokochał swoją opiekunkę, że ofiarował jej nie tylko swoje serce ale i cały majątek. Chciał by była szczęśliwa. Mowa o książce „Zanim się pojawiłeś” ang. „Me before You”. Myślę, że większość z Was zna tę książkę i po części rozumie jej przekaz. Bo przecież prawdziwa miłość zwycięża wszystko prawda? Nie bójmy się zauroczyć, a potem zakochać.


Reasumując czym różni się miłość od zauroczenia? Moja odpowiedź brzmi : praktycznie wszystkim. Jednak mają w sobie wspólny cel : połączenia dwóch dusz i dwóch ciał w jedną duszę i w jedno ciało.


„ Amor vincit omnia!”.

Mam nadzieję, że przeczytałeś/aś to uważnie, gdyż ta Kobieta także zasługuje na miano mentorki tym tekstem.


Co ja biedny Włóczykij mogę zatem napisać? W sumie podzielam poniekąd poglądy wyżej cytowanych koleżanek... Ale...

Wcześniej wspominałem o pewnej parze, która jest doskonałym przykładem różnicy miedzy zauroczeniem a miłością( poszukaj sobie jak nie pamiętasz).
Dla mojej skromnej osoby to pytanie jest ogólnie dość śmieszne, gdyż każdy z nas( nawet ja) w swoim życiu się zauroczył... Każdy. I chodzi tutaj głównie o zauroczenie ciałem( ale ciacho, ale sztuka). Nikt przecież na pierwszych widzeniach się nie jest na tyle ogarnięty, aby daną osobę poznać na tyle, aby stwierdzić czy to właśnie ta "Perła". Na to wszystko potrzeba czasu- godzin, dni, miesięcy czasem...
Był i taki etap w moim życiu, gdy myślałem "drugą głową". Nie uważam, aby był jakimś udanym czasem( nic a nic- seks to tylko seks). W tamtym okresie swojego życia uznawałem, że coś takiego jak miłość po prostu nie istnieje. Taki zwykły Gucio co z kwiatka na kwiatek skakał... bo tak wygodniej.
Myślę, że 100% z nas choć raz miało kiedyś taką myśl. Jedna osoba przez zdradę, druga przez złamane serce, a jeszcze inna przez dumanie nad losem świata. 
Jednak na tyle samo procent jestem pewny, że tak samo jak ja tak i ty drogi czytelniku miałeś/aś moment w swojej wędrówce, kiedy to myśl o miłości była ponad zauroczenie. To się czuje...
Na dobrą sprawę jeżeli dostrzegasz w swojej drugiej połówce same ideały... Tak zauroczyłeś się(  nic straconego), jednak  nadal masz szansę na poznanie miłości bądź też zaznanie tej prawdziwej.
Zaś jeżeli w drugiej połówce widzisz w chuj wad... Ale nadal przy niej jesteś i chcesz przy niej być... Walnęła Cię miłość niczym lekarz dający klapsa noworodkowi.
Znam pewną parę, która już za czasów liceum razem była. Chodzili ze sobą, bawili się razem na imprezach... powiesz pewnie " O kurde...  Jak nic miłość". Nic bardziej mylnego. To uczucie znikło dwa tygodnie po tym jak naprawdę się poznali... Na pierwszych wspólnych wakacjach, które razem spędzili. Gdy tylko jeden problem( organizacyjny bądź życiowy) zaczął gonić drugi. Oni po prostu byli zauroczeni sobą, bo miłość takie coś przetrwa. Niestety jest trochę prawdy w tym, że jeżeli jesteś zauroczony to widzisz u drugiej osoby patrząc w oczy zajebistą tęczówkę, długie, boskie rzęsy i iskrę zaciekawienia. Ale tylko jak jesteś zakochany widzisz w tych oczach także odpowiedź na pytanie "Dlaczego ta osoba jest taką jaką jest".
Spotkałem się z stwierdzeniem, że zauroczenie to miłość w powijakach. Też nie do końca...
Nie każde zauroczenie przeradza się w miłość... Ale każda miłość była kiedyś zauroczeniem.
Więcej... Moim zdaniem tylko raz dochodzi w życiu do tej zmiany. Bo prawdziwa miłość występuje tylko raz. Jest to to uczucie, które było nad wszystkim w relacjach między Tobą a drugą osobą w Twoim, moim czy innych życiu. Nie uda Ci się znaleźć drugiej "Perełki"... A nawet jeżeli ją znajdziesz to będzie mniej wartościowa od tej pierwszej.

Najważniejsze moim zdaniem to nie dać się zwariować. Nie szalej za kimś kogo nie znasz... Za kimś, kto może sprawić Ci zawód. Ta osoba w dupie ma twoje uczucia... Myślisz, że się zakochałeś, a to tylko zauroczenie, które z czasem minie... 

Z czasem zapomnisz. Odczekaj, odsapnij... Szukaj nadal.
Z drugiej strony masz wielki problem jeżeli to jest Twoja miłość życia, a ona po prostu z tego czy innego powodu Cię olewa. Rodzą się w głowie dziwne pomysły, które mogą spowodować katastrofę... Dla Ciebie, bliskich... Nie przejmuj się... Walcz bądź się poddaj. 
Taka jest własnie różnica między jednym a drugim uczuciem.


Mam nadzieję, że któreś wytłumaczenie z naszych trzech nakierowało Cię na odpowiedź. Jesteśmy niezwykle zadowoleni, że mogliśmy choć jednej osobie pomóc zrozumieć... A jeżeli jest tych osób więcej... To tym bardziej. 

Czasem pisanie tekstu przez nas na laptopach czy w notatnikach
( pozdrawiam piszącą w notatniku) 
daje odbiorcą coś więcej niż tylko puste słowa... 
Każda z osób, które piszą na tym blogu zarówno gościnnie jak i ja... Robią to szczerze... I mamy nadzieję, że pomagamy...

Z tego miejsca zapraszam was do komentowania( czekam na nowy temat jaki mi nadacie), udostępniania oraz odwiedzania naszych fanpage'ów.


Pozdrawiamy

Iwetta
            Lorney
                         Szyderca Włóczykij


Fanpage Iwetty

                           Fanpage Lorney
                                                       Fanpage Włóczykija