sobota, 8 września 2018

Prawdziwa Miłość


Post dość wyjątkowy...

Przedstawimy Ci tutaj różne zdania odnośnie tego tematu( tak przedstawimy). Zaprosiłem do współpracy nad tym tematem pewną blogerkę, gdyż zdanie jednej osoby może tutaj nie wystarczyć, a kilka wizji tego pojęcia jest wskazane.
​Przedstawiam Ci :


                                                                             LORNEY

                                                        A oto jej wizja prawdziwej miłości:
Prawdziwa miłość daje poczucie bezpieczeństwa, akceptacji, wsparcia, szacunku dla ukochanej osoby, ale i przede wszystkim szczerości. 
Zasmakowali ją nieliczni.
Ci, którzy ją mylą z przelotnym zauroczeniem twierdzą, że jej nie ma. Odpychają ją, przestając szukać. To błąd. Tylko Ci, którzy doznali ją naprawdę są w stanie poznać jej "moc". W niej liczy się relacja, wspólnie spędzone chwile oraz budowanie wspomnień.
Myślę, że każdy widzi ją z innej perspektywy.
​Ważne jest, by pamiętać, że prawdziwa miłość sama w sobie nie zadaje cierpienia ani osobom w związku, ani osobom wokół nich. Jest ona wyjątkowym uczuciem, która przychodzi z czasem. Nie warto szukać jej na siłę, ponieważ przychodzi niespodziewanie.
Osobiście uważam, że miłość, która opiera się na przyjaźni nie przetrwa. Każdy związek ma w sobie "coś" co łączy daną parę. Może być to mała rzecz, z pozoru nie istotna, jednak to podtrzymuje relację miedzy dwoma osobami.
Z tego miejsca chciałem jej serdecznie podziękować za owocną współpracę oraz wytrzymanie ze mną przez ten czas na komunikatorze. 
Powinienem teraz dodać tutaj coś od siebie...
Szczerze mówiąc zaskoczył mnie ten temat na tyle, że potrzebowałem sporo czasu aby przemyśleć jak to ująć.
Miłość. Czym to tak naprawdę jest?
Dla jednych to uczucie kojarzy się z daną osobą, dla drugich jest to coś czym darzy dobra wkoło.
Tak. Można kochać nie wiem... zwierzęta, rośliny, sport...czy pieniądze.
Jednak nie zawsze jest to według mnie prawdziwa miłość.
Siedzę aktualnie na kanapie z laptopem przy sobie i szklanką whisky obok i się zastanawiam od czego zacząć.
W sumie znam niejedną osobę,
które mi udowodniły czym ona nie jest. 
W sumie znam wiele osób,
które mi pokazały, że ich poczucie prawdziwej miłości jest jak najbardziej akceptowalne jako definicja tego zjawiska.
Tak samo sam mam na ten temat dość specyficzne patrzenie...
Zacznę od pierwszej grupy ludzi...
Będzie mi po prostu najprościej.
Znam pewną kobietę, która darzy ogromnym uczuciem mojego znajomego. Jest ona naprawdę mocno zaangażowana w ten związek i z całych sił
kocha swojego Alvarę...
Niestety ma też drugą słabość.
Chodzi do klubów dla singli.
Czy można kochać, być kochanym a jednocześnie
robić takie rzeczy?
Zostawię to do twojej oceny drogi czytelniku. Osobiście nie pojmuję jak można tak traktować swoją drugą połówkę, której się powtarza słowo
"Kocham" kilka razy dziennie.
Kilka słów ma większą wartość niż diamenty które są wieczne... ale te słowa muszą być kurwa z głębi serca. 
Drugą osobą, którą postaram się tutaj wkleić w temat jest dawny mój przyjaciel. Dlaczego dawny spytasz? Wolę mieć garść prawdziwych jak otaczać się tymi fałszywymi i pozorować szczęście. Do rzeczy...Ta osoba miała żonę. Mało tego ta osoba miała także syna. Jakby dorzucić do tego jeszcze garść prawdy posiadał także dom, samochód( nie najgorszy) i w sumie wtedy mu troszkę zazdrościłem...
Miał to czego ja wtedy nie posiadałem.
Mijały lata jego szczęścia. Jego miłości do tego co go otaczało. Pewnej pięknej nocy wpadł na pomysł, aby pojechać za granicę na wycieczkę. Chciał się wyciszyć, odnaleźć odpowiedzi na pytania, którego go dręczyły.
Po trzech tygodniach wrócił do swego domu... Do swojej miłości( tej małej i dużej) i co zrobił?
Przedstawił swojej żonie swoją nową pannę... Oświadczył jej, że ją bardzo kocha, ale potrzebuje zmian w swoim życiu. Rozwód, alimenty i jego nowy świat. Po roku był totalnym przeciwieństwem tego kim był za czasów świetności. Stracił samochód, dom, rodzinę, swoją nową pannę...
Stoczył się. Stracił tak wiele.
Myślał, że wygrał wyścig a tak naprawdę odpadł w eliminacjach turnieju zwanego życiem.
Czy miłość może nagle się urwać?
Niby tak...
Bo są sytuacje gdzie popadamy z skrajności w skrajność do danej osoby.
Jednak niema opcji, aby to była prawdziwa miłość.
Takim samym przykładem jest pewna osoba, która była święcie przekonana o tym iż właśnie ją to spotkało. Miłość, staranie się i ogólnie "Ohy!" i "Ahy!"...
Tak wszystko ładnie pięknie, ale tylko z jej strony. Druga osoba starała się wywierać presję na nią.
Zmienić ją, terroryzować i działać na jej psychikę. Wytłumaczysz mi może dlaczego właśnie toksyczne związki( bo tak to muszę nazwać) są na tyle pojebane, że jeżeli darzysz tą osobę tak wielkim uczuciem, otwierasz oczy nagle i widzisz, że coś tutaj nie gra tak jak powinno to mimo wszystko brniesz w to?
Wracasz, potykasz się drugi raz, trzeci...
i kolejne razy, bo "kochasz".
Druga osoba niby też, choć jej pojęcie związku idealnego wygląda nieco inaczej jak norma ogółu. Niestety moje pojęcie prawdziwej miłości tutaj niema prawa bytu. To jest co najwyżej ślepe dążenie do celu, który zamiast się przybliżać wciąż i wciąż się oddala niczym pociąg do krainy zwany szczęściem na który bilet gdzieś Ci wsiąkł
i za cholerę nie wiesz czy go w ogóle miałeś/miałaś.
Jest też kolejna opcja czym nie jest prawdziwa miłość. Zauroczenie. Spotykamy to często w teraźniejszych czasach. Związki budowane na kłamstwie, seksie czy wspólnym hobby...
Powiedz mi czytelniku czy znasz takie przykłady?
Może z autopsji?
Parę lat temu kiedy byłem wolny jak ptak
( i w sumie latałem wyżej jak te jebane jastrzębie) zauroczyłem się w pewnej kobiecie.
No fajna była nie napiszę tutaj o niej złego słowa. Jednak czułem do niej chemię taką jak na filmach. Dlaczego? Proste.
Wszystko zaczęło się od łóżka
( heh i tam też się skończyło)...
Wspólne noce, dnie... No słodko było.
Albo jadłem albo z "miłości" byliśmy w łóżku.
Kiedy już byłem na tyle sytuacją wymęczony...
Okazało się, że ani nie mam z nią tematów,
ani w sumie nic o niej nie wiem...
O czym tu rozmawiać gdy jest ta "chemia" a niema tematów? Umarło to jakoś naturalnie i wiem, że to nie to...
Jeżeli ktoś chce wejść tobie do serca... niech nie robi tego przez łózko.
Są także osoby, które mi udowodniły, że można prawdziwie kochać.
Moja dobra znajoma kocha zwierzęta. Tak w moich oczach jest to miłość prawdziwa. Ona nie wymaga od tych zwierząt nic. Ona im oferuje swój czas, swoje zaangażowanie, swoje serce...
To własnie klasyfikuje ją do grona ludzi, którzy mi pokazali co to jest miłość.
Jedno małżeństwo o którym napiszę ma też te cechy. Nie są bogaci, nie są biedni...
Są ze sobą już trzydzieści lat i mimo wzlotów i upadków w ich karierze życiowej mają siebie.
Bo kochać można każdą sukę i każdego skurwiela. Jednak tylko nieliczni kochają drugą osobę mimo tego, że czasem mu się noga potknie.
Jeżeli się potknie to partner/partnerka
pomoże Ci wstać.
Jeżeli jedna osoba płacze druga też uroni łzę.
Jeżeli się kocha to do końca...
I nie dlatego, że ktoś namawiał Cię do bycia z nim/nią. To się czuje od razu.
Moje własne doświadczenie udowodniło mi, że nie można miłości zdobyć z czasem, bo ktoś tam chciał z rodziny abyście byli razem... A czas leci...
Nie pchnę się nigdy już drugi raz w takie coś.
Raz, że nie widzę takiego problemu...
Dwa nikt mnie teraz nie pcha...
Sam się pchnąłem i to tak dotkliwie, że ledwo łapię równowagę.
Czym jest porawdziwa miłość w moich oczach? Dobre pytanie i chyba jedno z trudniejszych na jakie przez swoje krótkie życie musiałem znaleźć odpowiedź.
Po prostu...
Twoja druga połówka jest daleko, a jednak jest blisko. Każdy utwór jaki usłyszycie wspólnie sprawia, że wracasz do niej myślami...
Znowu nie możesz jej dotknąć, ale jednak gdy zamykasz powieki widzisz głębię jej oczu.
Znowu nie możesz zasnąć, bo jak chcesz to zrobić to widzisz jej twarz.
Gdy wstajesz rano jest ona pierwszą myślą
( poza standardowym "kurwa zaspałem")
w twojej głowie.
Gdy rozmawiasz z nią, wiesz że możesz na każdy temat. Gdy ona się nie odzywa martwisz się o nią bardziej jak o cokolwiek co się dzieje dookoła Ciebie.
Gdy jesteś obok swojej drugiej połówki czujesz, że możesz wszystko.
Tak samo jeżeli jest blisko... Czujesz się najważniejszy gdy ona czuje się bezpiecznie.
To właśnie te rzeczy sprawiają, że wiesz iż jesteś zakochany.
Jednak Prawdziwa miłość to nie "Kocham Cię" wypowiedziane milion razy, a walka z złymi demonami drugiej połówki z przeszłości.
To te zwykłe słowa typu "martwię się", "uważaj na siebie", "tęsknię" czy
"załóż ten jebany szalik, bo piździ" sprawiają iż wiesz... 
Nie ukrywam... Słowa "Kocham Cię" są potrzebne, ale tak samo jest potrzebne przytulenie drugiej osoby, pocałowanie w trudnych chwilach
czy głupie bycie i trwanie w milczeniu.
Nie kocha się jak jest dobrze.
Miłość nie wyparuje jeżeli nagle stracisz to czy tamto. Czasem jeżeli coś stracisz dopiero zobaczysz czy to jest właśnie to uczucie.
 Te magiczne dwa słowa usłyszałem
setki czy tysiące razy...I co mi po tym?
Wystarczy raz... Tak dla informacji...
Pokaż, że kochasz... Pokaż, że robisz to prawdziwie.
Nie słowa a czyny.
Prawdziwa miłość nigdy nie umrze i mam nadzieję, że w końcu jestem na dobrych torach aby tego doświadczyć. Dwie Miłości do siebie zebrane właśnie ten efekt nam dają... Nic innego... 
Tak prawdziwa miłość to nie jest idealny związek tylko taki, w którym jest wiele złości,
zazdrości i innych tych pierdół dookoła.
Jednak zawsze razem( a godzenie się jest fajne).
Dziękuję, że dotrwałeś do końca tego wspólnego wywodu.
Nie był to łatwy temat, jednak ciesze się, że mogłem coś takiego napisać wraz z Lorney.
Mam nadzieję, że choć minimalnie nakreśliliśmy Ci wizję prawdziwej miłości naszymi oczyma. Może właśnie sobie uświadomiłeś/uświadomiłaś, że to w czym brniesz od lat nie jest tym...lub dokładnie odwrotnie.
Po latach jak to mniemałeś "przyzwyczajenia"
właśnie Ci się lampka załączyła,
że ją/jego kochasz...
Tak prawdziwie...
Teraz zapraszam Cię do skomentowania wpisu oraz do zarzucenia kolejnym tematem. W końcu zaczyna się ciekawie na blogu.
Prezent dla Ciebie do tematu.

Pozdrawiamy
Lorney
Szyderca Włóczykij


2 komentarze:

  1. Prawdziwa miłość? Jak masz wielkie łóżko i pozwalasz swojej filigranowej połowce robić rozgwiazde w łóżku a sam spisz na samym brzegu... Prawdziwa miłość? Jak ustawiasz budzik w wolny dzień na 5:55 żeby się obudzić i równo o 6 zadzwonić do swojej połówki, że czas wstać do pracy, a samemu później iść spać. Prawdziwa miłość? Jak potrafisz zachowywać się jak 10-lstek,mimo że oboje jesteście po albo blisko 30... Prawdziwa miłość? Jak cieszysz się, że druga połówka idzie imprezować, wiedząc, że miała ciężki tydzień i wiedząc, że w taki sposób jakoś odreaguje, zresetuje się i nie masz nawet cienia wątpliwości, że będzie coś nie tak wtedy. Prawdziwa miłość? Istnieje... Ale potrzeba do niej czasu i cierpliwości. Nic nie przychodzi od razu. Powiedzieć, czy napisać "kocham cię" można zawsze, ale trzeba umieć jeszcze to okazać...

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się z Tobą w 100%... To uczucie istnieje.
    Dokładnie trzeba dwóch miłości złączonych ze sobą aby powstała jedna... Ta prawdziwa

    OdpowiedzUsuń