niedziela, 25 listopada 2018

Gwałty




Przyznam, że tak jak myślałem, że temat przemocy domowej będzie jednym z cięższych jakie dostanę... Tak... To muszę to odszczekać- ten jest trudniejszy.

Od czego zacząć pisząc o takim zjawisku? Nasuwa mi się wiele wątków, ale chyba pierwszy jaki mi przyszedł do głowy to kwestia imigrantów i ich gwałtów na europejkach. 
Myślę, że znasz tak samo jak ja aferę jaką wywołali trzej imigranci w Włoskim Rimmini. Pobili dotkliwie chłopaka, a jego dziewczynę zgwałcili... Jak ogólnie wiadomo sprawców złapano. Co nam po tym? Domyślam się, że krzywda (nie tylko ta seksualna, a zwłaszcza psychiczna) będzie nosiła swoje piętno na obojgu swoje piętno do końca życia. 
Jak się dowiedziałem o tej aferze przystanąłem na chwilę, aby wynieść jakieś wnioski. Szukać jakiegoś motywu działania tych brutali... Znalazłem. Powszechnie wszyscy powinni wiedzieć jak to wygląda w krajach arabskich, w których przestrzegana jest księga koranu rygorystycznie- kobiety w burkach itp. Jak z tego świata dostali się do cywilizacji (Włochy to chyba nadal punkt przerzutowy dla imigrantów na pontonach)- kutas wygrał z mózgiem i zdrowym rozsądkiem. Do tego trzeba dodać, że w ich krajach kobieta ogólnie ma gówno do gadania... I mamy gwałty w Europie...


Następnym rodzajem gwałtu na jaki wpadłem są takie akty codzienne. Możesz mi wierzyć lub nie, ale co piąta kobieta doświadczyła tej przemocy z swoim partnerem/swoim byłym partnerem... Szok jak dla mnie.
Jeżeli partnerka mówi, że nie ma ochoty lub nie może "bo nie"... Uszanuj to idioto, bo właśnie doprowadziłeś do gwałtu na niej. 
Stwierdzisz czytelniku, że "Po ślubie nie ma czegoś takiego". Ok... Spytaj się pierwszego lepszego prawnika lub zajrzyj do kodeksu karnego. 
Co piąta kobieta była zgwałcona a lekko ponad połowa tych kobiet... Doznała tej atrakcji w własnym domu... To nie są takie fajne liczby. Nie szanuję osób, które tego dokonały. Jestem stanowczo na "Nie" przy gwałtach, a sprawcom najchętniej bym wstrzyknął cyjanowodór w żyłę na chuju...


Nie był bym sobą gdybym nie znalazł kogoś, kto mi opowie o tej przemocy dokonanej na własnej osobie. Oczywiście pozwól, że zachowam jej pełną anonimowość... Z racji tematu.
Przedstawiam Ci opis wydarzenia od jednej z czytelniczek.

Jako czternastolatka wracała do domu z rozpoczęcia roku szkolnego. Ubrana w sukienkę, balerinki, włosy spięte w kucyk. To tego dnia stało się to o czym nawet nie chciała nigdy myśleć. Trzech facetów wciągnęło ją do auta. Nie chciała, błagała żeby zostawili ja w spokoju. Na marne. Zawieźli do piwnicy i tam gwałcili na zmianę po czym puścili wolno mówiąc że jak pisanie komuś choć słowo zrobią to znowu. Nie widziała ich twarzy... Nie wiedziała jak ma sobie z tym poradzić. Wróciła do domu, płakała. Rodzice pytali co się stało za każdym razem znajdowała wymówkę. Ciągle miała w głowie ich słowa. Nie chciała znowu tego przechodzić. Gdy chodziła do szkoły to żyła w strachu że każdy samochód który przy niej zwalnia to właśnie ONI. nie wytrzymała próbowała się zabić, ale wiedziała że nie może zrobić tego rodzicom bo oni by tego nie wytrzymali. Wpadła w złe towarzystwo narkotyki alkohol i tak do 18, kiedy wszystko w niej pękło i wykrzyczała to rodzicom prosto w twarz gdy wróciła do domu pod wpływem alkoholu. Na drugi dzień znalazła się na komisariacie żeby złożyć zeznania. Na marne - sprawa umożona - brak dowodów, śladów. Psycholodzy, terapie wszystko pomogło stanąć na nogi. Teraz Po 11 latach ma odwagę o tym mówić głośno. - "Jestem ofiarą gwałtu. Potrafię kochać, dać miłość mężowi i swoim dzieciom. To oni zmienili moje życie na lepsze. Mieszkam z dala od tego miasteczka i cieszę się z tego powodu. Tu mnie nie znajdą, a do rodziców jeżdżę tylko w weekendy. Niekiedy przychodzi strach, szczególnie w nocy ale wtedy budzę się i patrzę na męża i dzieci. To mnie uspokaja". Historia prawdziwa z mojego życia. Jesteś ofiarą gwałtu? Nie zwlekaj informuj policję bliskich bo będziesz żyła w strachu przez dużo czasu. Pamiętaj że my kobiety mamy swoje prawa, które często są olewane.

Nic dodać nic ująć... Akt gwałtu połączony z pedofilią. Polskie prawo rzeczywiście jest tak pojebane, że większość spraw jest zamknięta zanim się na dobre zaczną. Jedyne co mi pozostaje życzyć sprawcą... To karmy. To taka wredna suka co zawsze wraca.


Sprawnie postaram się przejść do kolejnej kwestii, a mianowicie do gwałtów na tle pracy czy zajmowanego stanowiska.
Afera dookoła Polańskiego czy ostatnia w Hollywood. Jest to jak dla mnie kontrowersyjne.
Nie byłem świadkiem tych zdarzeń, jednak troszkę znam mechanikę. Wielu celebrytów jakich znam otwarcie mówi, że: "Dupy same pchają mi się do łóżka".
I stawiam swoją wypłatę, że tak jest. 
Masz pieniądze i władze- Masz towary luksusowe w tym świecie. 
 Na pewno jest ułamek kobiet, które myślą, że przez łóżko coś wskórają... Tak samo jak i mężczyzn (znam takowych). Jeżeli nie wyszło tak... Zróbmy mu piekło. A niech ma za swoje, że nie załatwił pracy, stanowiska czy obsady w filmie.
Oczywiście z drugiej strony są i naiwne persony, które ulegają urokowi chwili... I dopiero po czasie uświadamiają sobie, że ulegli charyzmie danej osoby i zostały zgwałcone. Nie bronię tutaj nikogo jak i nie oceniam. Jednak samo podejrzenie tej zbrodni jest dla mnie dostatecznym dowodem, aby danej osobie nie ufać a tym bardziej aby jej unikać w celu nie zrobienia jej krzywdy.


Nie wiem czy to ważne, jednak faceci też mogą być zgwałceni. Ten z górnego obrazka akurat butelką... 
Jednak chciałem Ci przedstawić obraz jak to wygląda u nas w Polsce. Znaczna większość gwałtów na kolesiach jest dokonywana... W więzieniach.
Niestety (choć ja tam jestem za takim traktowaniem skazanych) jeżeli trafisz za kratki oskarżony o gwałt bądź pedofilię. Kończysz zazwyczaj tak jak ten z góry. Fikcją jest to, że są oni jakoś specjalnie chronieni- trzeba mieć układy, aby to sobie załatwić. Większość przestępców z tego sortu sama sobie odbiera życie... I gitara jak dla mnie. Wracam tutaj do tematu karmy...

Na sam koniec skromnie się przyznam, że niegdyś zapobiegłem tego typu zdarzeniu. Miałem przez to dość przechlapane i kiedyś o tym na blogu wspominałem... Ale teraz przedstawię pełen opis zdarzenia.

Mając siedemnaście lat mieliśmy z znajomymi zwyczaj stawiania obozów namiotowych niedaleko naszych bloków. Taka frajda w wakacje aby móc spokojnie pić, podkradać ciepłe bułki nad ranem z pobliskiej piekarni itp. 
Byłem osobą, która w dużej mierze organizowała alkohol... No biegało się po spirytus co ja będę ukrywać. Pewnego dnia wraz z znajomym poszliśmy po ten boski trunek, aby później "zabawić się" z naszymi nowo poznanymi koleżankami. Zostawiliśmy więc za sobą kilka namiotów, paru znajomych i te dziewczyny za sobą aby szybko obrócić drogę wracając z alkoholem.
Po jakiejś godzinie jak wracaliśmy podbiegł do nas jeden z zostawionych z hasłem "Wysy tam w namiocie jest ktoś i chce się dobrać do (nazwijmy ją panią X) X". Długo nie myśląc spytałem się gdzie jest reszta... Na co jeden "mężczyzna" zza drzewa się wychylił i pokazał mi ręką, że tu... Reszta zwiała. Dałem więc znajomemu z którym szedłem spiryt i pobiegłem do namiotu który się dość mocno ruszał, a X w nim krzyczała "pomocy", "ratunku" itp.
Zawsze chyba słynąłem z odwagi graniczącej z głupotą. Kątem oka dostrzegłem auto z kimś w środku, ale nie przejmując się krzyczałem "Wypierdalaj- to moja dziewczyna"... Laski niemal nie znałem. Jak w końcu dobiegłem i kopnąłem w coś co było wielką bryłą w środku wyszedł z niego koleś z trzy razy większy i z jakieś dziesięć lat starszy jak ja. Wszystko było dobrze przy bójce do czasu jak się wywróciłem o linkę od namiotu... No troszkę zabolało. Na szczęście moje z samochodu przybiegł mój dalszy znajomy, który odciągnął tą szafę od leżącego mnie i mnie przepraszał za całą sytuację z hasłem "Ja nie wiedziałem". Bóg jeden wie jak bym skończył... 
Suma sumaru koleś odpuścił tej dziewczynie i wrócił do samochodu.
Jednak całość nie kończy się tak różowo jak myślisz... Ta X od tamtej pory targała się na życie i miała dość mocne problemy z psychiką mimo tego, że w sumie nic się nie stało. Tego samego wieczora osobiście ją oderwałem od skraju kładki nad kanałem...Bo chciała skoczyć. Nie wiem jednak jak skończyła, gdyż po 2 dniach w naszej okolicy wróciła do swojego miasta i od tamtej pory nie znam nikogo kto ma z nią kontakt.

Podsumowując. Nie tylko nie gwałć, ale i staraj się temu zapobiegać. Wyobraź sobie, że to ktoś z twojej rodziny może być następny...Reaguj. To powinno dać Ci do myślenia.

Mam nadzieję, że jakoś nakierowałem Cię jak ja widzę ten temat. 

Liczę na to, że dasz mi kolejny pod wpisem, gdyż następny jaki mam zadany dotyczy świąt.
Spodobał się post? Zostań ze mną...
Masz trudny/łatwy temat? Napisz.
Skomentuj co o sprawach gwałtu ty myślisz- Ja chętnie poczytam twoje zdanie.

Pozdrawiam
Szyderca Włóczykij





niedziela, 18 listopada 2018

Podsumowanie Aukcji dla Non Licet... oraz moje spostrzeżenia



Jak już dobrze wiecie prowadziłem aukcję dla tej Fundacji.
Oczywiście dziękuję wszystkim za pomoc, wsparcie, przedmioty oraz serce.
Czego człowiek nie zrobi dla bliźniego...
...I tutaj zaczynają się schody...


Po pierwsze.
Zasięg akcji...
Na moim Fanpage'u posty odnośnie licytacji dotarły łącznie do 47790 osób! Jest sporo osób, które to widziały...
Te osoby zareagowały na wpisy następująco:
Udostępnienia bezpośrednie z mojej strony- 81! a pamiętajmy, że każde udostępnienie to kolejni ludzie, którzy to widzą...
Reakcje na posty były w liczbie 166... Dzięki wam miałem sens to robić...
Do tego dochodzi kolejne kilka tysięcy wyświetleń z samego bloga. Sztosik... Nigdy nie przypuszczałem, że moje bazgroły dojdą do takiego poziomu. Łza mi się ciśnie do oczu.

Po drugie.
Kwota zabrana...
I właśnie z tego powodu ciśnie mi się ta łza. Mimo takiego zasięgu akcji, aukcji i tej otoczki... na licytacji zebraliśmy 141 zł... Żenada.
Starałem się jakoś dojść do wniosku dlaczego.
I tak oto nasunęła mi się myśl, że nie ważne jak wielkie będzie serce ludzi... Oni i tak wolą nie pomagać przy tego typu rzeczach.
Miałem przy tej okazji kilka zdań typu "Nie dasz rady" czy "Nie pomogę w czymś, czemu nie ufam". Rozumiem. Raz- Ja jestem jaki jestem. Dwa- ludzie zazwyczaj nie ufają czemuś czego nie widzą. Wyjątkiem chyba jest Bóg. Choć mniej realny jak ja i bardziej zaborczy (powodzie itp) to go prędzej obdarzycie dyszką... czy dwoma...
Taka natura i z tym nie wygram (a i Bogiem nigdy nie chciałem być).

Podsumowując... w aukcjach brały udział łącznie 53 osoby... Co daje nam ułamek zasięgu. Ciekaw jestem ilu z was omija tego typu problemy codziennego dnia. Nie mnie oceniać. 

Do rzeczy. Jacy jesteśmy- sami wiemy. Postanowiłem to zrobić po swojemu. 
Pamiętając, że mężczyznę poznaje się po tym jak kończy a nie jak zaczyna... Dorzucam od siebie 
(Mi jak i wam nic z nieba nie spada... A tym bardziej pieniądze) 200zł. Może to nie wiele... Choć sam dam więcej jak około 50 tysięcy ludzi...
Dodatkowo właścicielka restauracji, która brała udział w tej licytacji od siebie dodaje kolejne 100 zł.
Jak to powiedziała: "Jak już biorę w tym udział to chcę także pomóc". Dziękuję Iza. W takich ludziach jest nadzieja.
Tym oto sposobem... Kończę z tym tematem. Mam nadzieję, że choć jednej osobie dało to do myślenia.
Chciałem koniecznie na koniec podziękować wszystkim jeszcze raz za serce jakie włożyliście w tą pracę. Nie raz było ciężko i nie raz coś się nie zgadzało. Głównymi egzekutorkami pomocy były tutaj dwie osoby: 
Moja siostra- Asiu zrobiłaś kawał dobrej roboty...i gratuluję wygrania płyty.
Krakowska wiedźma... Ile Ty od siebie dałaś w ten projekt... Tylko ja wiem i tak zostanie. Masz serce większe jak Ci się zdaje.

Zapraszam was do podawania mi nowych tematów do wpisów. Ostatni jaki mam w zanadrzu rusza niebawem. Komentarz pod tym wpisem z kolejnym i mam co robić. To nie gryzie.


Pozdrawiam
Szyderca Włóczykij


niedziela, 11 listopada 2018

Dojrzewanie i Nastolatkowie


Dojrzewanie i Nastolatkowie


Ciesze się, że w końcu mam sposobność napisania czegoś poza aukcjami, fundacjami i takimi tam. 
W sumie dość fajnie to wszystko wyszło... Dzięki wam oczywiście- Jeszcze raz dziękuję za wsparcie.

Dojrzewanie i Nastolatkowie to w sumie dwa różne tematy dlatego postanowiłem je podzielić. Po pierwsze na te dwa tematy po drugie na kiedyś/dziś... Jak widzisz po pierwszym zdjęciu możesz się domyślać co tak naprawdę chodzi mi po głowie.

Dojrzewanie.. Kiedy dojrzewamy? W sumie na logikę dojrzewamy w paru aspektach. Na pewno jedną formą tego jest rozwój naszych ciał. Z dziecka przechodzimy w formę bardziej kształtną... Formują się mięśnie, normuje się wzrost... Rośnie to i owo... Jednak czy będąc już rozwiniętym fizycznie jesteśmy dojrzali? Oj nie. Każdy z nas zna przypadki, które potwierdzają tezę, że nie wystarczy być dużym aby być dojrzałym. 
Psychika... To jest ten element, który każdy z nas przechodził w drodze do dorosłości. 
Przez drogi naszego życia musiało się wiele stać abyśmy dojrzali do pewnych decyzji, zachowań, zasad czy postanowień.
Kiedy dojrzałem fizycznie? Nie mam pojęcia. Stawiam, że zmężniało mi się koło 16 roku życia jak już czynnie pracowałem tu i ówdzie. A psychicznie? 
Może w chwili kiedy ojciec znalazł lepszy model? 
Może kiedy postanowiłem wspomóc matkę i właśnie dorabiać na każdym kroku? 
A może w chwili, kiedy zobaczyłem pierwszą śmierć na własne oczy? 
Nie wiem. Samemu jest to naprawdę ciężko stwierdzić. 
Równie dobrze może ktoś stwierdzić, że do tej pory tego nie zrobiłem... 
Nie dojrzałem bo idę pod prąd. 
0,7 whisky dla tej osoby, która mi udowodni, iż w tej ścieżce nie jest ważną rolą dojrzewanie seksualne. Świadomość swojego ciała, swoich potrzeb czy ciekawość drugiej płci. Swoją drogą to akurat mnie kręciło od kiedy pamiętam...
Szybka anegdota. 
W wieku 12 lat dostałem sromotny wpierdziel od licealistek, kiedy pod koniec kwietnia siadaliśmy z znajomym na schodach i jak przechodziły w spódniczkach zaglądaliśmy co tam mają. 
Teraz już wiem (aby nie było, że się chwalę czy coś- domyślam się)...
Dzieci w tych czasach chyba jednak przechodzą pewne dojrzewania szybciej, a na drugie znacznie dłużej czekają. Technologie, wzrost gospodarczy, koniunktura rynku czy ustawienie Neptuna względem Saturna... Nie wiem co ma na to wpływ...Może wszystko po trochu? O wiele więcej wiem na temat nastolatków.

Nastolatkowie kiedyś oraz dziś.
Po pierwsze nastolatkowie jak sama nazwa mówi... Osoby w wieku od jedeNAŚCIE do dziewiętNAŚCIE. 
Początkowy etap "bycia nastolatkiem"... Wiek około jedenastu lat.
Muszę się teraz skupić, ale z tego co pamiętam ja w tym wieku byłem pod ostrzałem dwóch rzeczy.
Pierwszą było przedmieście średniego miasta, gdzie jeździłem do babci. 
Nigdy nie zapomnę dziadka roweru "Kozy"...
Rower ten był symbolem pozdzieranych kolan, podartych spodni i oczywiście żużlu w zębach.
Głównym celem mojej nauki jazdy na nim były wizyty w skupie butelek, za które otrzymywałem parę groszy... które szły na cele pitne (wtedy oranżady), oraz chrupki kukurydziane (takie z króliczkiem- nazwy nie pamiętam).
Obecnie jakbym dziecku w wieku jedenastu lat dał taki rower (o la boga...przed komunią). Prawdopodobnie by mnie wyśmiało... Bądź wylądowało w szpitalu. Kalectwo ruchowe stopnia pierwszego... 
Da się tym sterować z aplikacji? 
Masakra.
Drugim symbolem tamtego okresu był oczywiście nie kto inny jak on... koń z skrzydłami...
No może nie latał... Ale hasło "Pożycz kartridża z Mario" wypowiadałem średnio raz na tydzień (bo więcej czasu na to nikt nie posiadał). Chwilkę wcześniej posiadałem Commodore 64 (Jezu o czym ten Włóczykij pisze)... Kto pamięta jak się w nim kasety nastrajało?
Teraz Dzieci niestety pewnie by umiały to obsłużyć... Jednak była by to zabawka na kilka chwil z racji dennej grafiki i małej frajdy dla nich jak na te czasy. Wiem o czym piszę, bo chrześniakowi dałem PlayStation2 i wygląda to podobnie...
Przeplatanką wieku od 11-stu do 13-stu lat były także wypady "na podwórko".
Trzepak...
Nie wiem jak wy... Ja na nim spędzałem średnio z 10 godzin w tygodniu... Doskonaląc wspinaczkę, wymyki i odmyki... Zdobywając fame na placu.
Najgorsze zawsze było to, iż czasem rzeczywiście ktoś tam dywan trzepał i trzeba było zejść... ehh...
Teraz dzieciaki raz... nie wejdą na niego (wspomniane upośledzenie ruchowe), a dwa- trzepaków już nie ma niemal...Smutne.
Po co się tam trenowało? Hah. W dzieciństwie ganialiśmy się po parku, oraz wspinaliśmy na drzewa (szaleństwo czyż nie?).
Nastolatkowi teraz dajcie w takim wieku drzewa i karzcie się wspiąć. Poproszę o zdjęcia na fanpage jeżeli któreś tego dokona.
 Jakoś w okolicach trzynastego roku życia częściej bawiliśmy się w podchody niż w domu klockami, żołnierzykami czy czymkolwiek innym.
Oczywiście nikt nie grał nigdy uczciwie... Ale co zrobić?
Parę razy się gubiliśmy... Parę razy ktoś dostał od rodziców parę klapsów za brud czy podarte ubranie... Warto było.
Teraz ta zabawa umarła śmiercią naturalną. Google Maps działa prawie wszędzie: i tak, i tak się znajdą.

Następny etap(jak dla mnie) był o wiele bardziej owocny w przeżycia. Mowa tutaj o między innymi pierwszych wagarach
Gdzie z lekcji się uciekało całą klasą.
Wszystko było na zasadzie "Podobno będzie pytał/a", lub "Ładna pogoda dziś".
Czytasz i się śmiejesz? Witam w rodzinie ludzi, którzy mieli naprawdę zajebiste dzieciństwo. 
W tamtych czasach jak już bywałem w szkole (wbrew pozorom miałem wzorowe oceny... Jednak zawsze zachowanie najgorsze możliwe)... Rozkręcałem z kolegą ławki... Klucz 13 (najlepiej dwa) i do przodu. Prowadziliśmy rankingi dzienne oraz tygodniowe kto więcej rozkręcił śrub, po czym je "oddawaliśmy" szkole.
Oddawanie polegało oczywiście na podrzuceniu je niedaleko pokoiku woźnego, który mnie chyba do tej pory pamięta... Ale o tym może kiedy indziej.
Chyba jedna z niewielu rzeczy, które się nie zmieniły. Tylko my chodząc na wagary albo bywaliśmy w parku czy nad Wisłą... Albo po prostu graliśmy w piłkę
Bramki z plecaków, lato czy zima. Zasady były niezmienne. gruby na bramkę, losowanie drużyn na "tip-topy" i takie tam uznawane teraz za dyskryminujące młodzież. 
Także jeżeli zobaczysz takie coś... Daj zdjęcie na fanpage. Może w tych dzieciach jest nadzieja jeszcze.
Kolejnym etapem, który chyba jest mi najbliższy sercu to moment po 14-tym roku życia, kiedy to zaczynałem palić pierwsze papierosy (kariera lekkoatletyczna poszła w pizdu), oraz kiedy to zaczynałem popijać pierwsze cytrynówki w parku.
Pierwszego papierosa zapaliłem przez kolegę z klasy (cztery lata oblał skubany)... Na ból zęba.
Potem się już coraz częściej paliło... Aż kupiłem pierwsze papierosy "Sobieskie czerwone".
Natomiast kiedy pierwszy raz posmakowałem alkoholu? Nie nie było to piwo tylko własnie "Cytrynówka" w szklanej, pękatej, litrowej butelce... Z domieszką podrobionej Coca-Coli.
Oj jak to smakowało (brzmi jakbym był alkoholikiem na głodzie, ale kto pamięta ten smak, wie o czym właśnie piszę).
Takie znaczki widywaliśmy wszyscy. I jak mi wiadomo są one do teraz.
Jednak zawsze w dzielnicy znalazł się ktoś starszy. Może nawet sam sprzedawca udawał, że masz osiemnaście lat... Mimo iż nadal miałeś/aś mleko pod nosem?
No Dobra... Nastolatkowie palą (choć to teraz nie jest w modzie) nadal, oraz tak samo wielce piją. Zgodzę się. Tylko my za ich czasów (ja i kilku znajomych) bywaliśmy na tak zwanych "domówkach" w których robiliśmy to nawet po dwa tygodnie...
Zdjęcie mocno poglądowe (bo są tam ludzie za trzeźwi)... 
Tylko nieliczni doświadczyli eskorty policji po poszukiwaniach do domu... Oczywiście nie bywałem trzeźwy jak mnie znajdywali. Jakby nie było nie stoczyłem się (chyba).
Głównym powodem dla którego było u mnie inaczej była decyzja, że w wieku 18-tu lat postanowiłem na stałe pomagać matce w utrzymaniu domu i naszej rodziny. Zastępując Ojca (zarówno sobie jak i mojej siostrze) stałem się mniej więcej tym kim jestem teraz... Z drobną przerwą w życiorysie, kiedy to "podróżowałem"... O tym nigdy nie napiszę z racji tego, iż po prostu nie mogę. Jednak do rzeczy. Moje "-naście" własnie skończyło się na zaprzestaniu edukacji (miałem być psychologiem czy kuratorem), a zacząłem być uczniem na budowach przy działach monterskich. Teraz tej decyzji nie żałuję. Kiedyś może i miałem o to żal... Lecz wiem, jak wiele dla nas znaczyła ta decyzja.
Teraz młodzież nie docenia tego co ma.
Nie docenia tego co robią dla niej rodzice.
Nie szanuje innych ludzi.
Gdzie ten świat kurwa zabłądził? 
Dlaczego ostatnie pokolenie dzieci wychowanych bez telefonów i całej tej jebanej elektroniki dookoła nie potrafi wpoić swoim podopiecznym tych zasad?
Dlaczego? nie znam na to odpowiedzi, bo sam nie jestem jakiś idealny czy coś. Jednak mnie to zastanawia niemal każdego dnia widząc to w którą stronę to idzie.
Może choć w przypadku nastoletnich chłopców trzeba zrobić im na koniec zimny prysznic?
Hasło wpisu:
"Chcę aby wróciła obowiązkowa służba wojskowa"


Dziękuję, że dotrwałeś do końca wpisu. Mam nadzieję, że w którymś miejscu się odnalazłaś/eś. Daj mi znać w którym w komentarzu. Tak samo jak już rytualnie proszę o nowy temat do opisania- Wpisz go na dole pod tym postem. Na 100% napiszę o tym co sądzę.

Zapraszam Cię do polubienia bloga i/lub mojego fanpage'a na Facebooku aby być na bieżąco (stawiam, że nadal nie było tego "klik" lub "lubię to!").

ps. Przy okazji. zbieram pocztówki dla ośmioletniego dziecka, które prosił własnie o nie Mikołaja...
Masz taką możliwość? Sprawdź fejsika.

Pozdrawiam
Szyderca Włóczykij





niedziela, 28 października 2018

Licytacja Charytatywna Dla Non Licet

AUKCJA CHARYTATYWNA


Zapowiadana aukcja na rzecz


Dziękuję wszystkim darczyńcom za pomoc w organizacji aukcji.
Oczywiście jestem nadal otwarty na kolejne datki dla tej fundacji.
Z przyczyn technicznych nie mogłem wystawić przedmiotów na wielu platformach stąd Licytacje są tylko i wyłącznie na portalu Allegro.
Post ten będzie postem zbiorczym, aby każdy mógł wybrać sobie dany przedmiot, który być może chce zalicytować.
Zapraszam was do walki o pierwsze 10 przedmiotów/usług.


1. Musiel/Emce- Sam To Nazwij wraz z autografami
Musiel/Emce- Sam to nazwij

2.Plakat Dariusza Michalczewskiego (2005 rok) wraz z autografem

Dariusz Michalczewski

3.Bransoletki 7 czakr od Magicznych Kamieni
Bransoletka 7 czakr
4.Romantyczna kolacja w Bydgoskiej Pizzerii Al Forno
Al Forno

5.Beat/Mastering/Miks utworu od Alan Beats Studio
ABS
6.Zestaw Ręcznie Robionych Świeczników (miejsce pochodzenia- Lanzarotte)
Świecznik

 7. 2 Filiżanki z limitowanej edycji Królowej Izabelli
Królowa Izabella-Edycja limitowana

8.Futro
Futerko
 9. Obraz malowany sprayem
spray painting

10. Stroiciel Grzebieni Krzysztofa Niedźwiedzkiego wraz z... specjalnymi autografami
Stroiciel Grzebieni


Jest to pierwsze dziesięć przedmiotów oraz usług jakie otrzymałem. 
W miarę rozwijania się akcji będę dodawał kolejne (już są kolejne w przygotowaniu).


Mam skromną nadzieję, że uzbieramy na tyle pieniędzy, aby nie było mi wstyd ich wręczyć fundacji z czego oczywiście też zdam relację przy podsumowaniu akcji. 
Niech moc będzie z wami 
(zarówno licytującymi jak i z samymi osobami, które przekazały datki).

Powodzenia w licytacjach... 10 dni prawdy 







niedziela, 21 października 2018

Przemoc Domowa





Przemoc Domowa


           Otrzymałem od was głos, abym zajął się tym oto tematem. Szczerze wam przyznam, że nigdy bym na to nie wpadł aby zrobić to co właśnie się dzieje.
Wiele pracy mnie to kosztowało, zaangażowania, czasu oraz e-maili... 
Jednak nie tylko mój wkład jest w tym projekcie- Dziękuję wam wszystkim już na wstępie. 
Mam nadzieję, że ten temat tabu w końcu nim przestanie być, a my choć w najmniejszej formie przyczynimy się do tego, aby nawet jednej osobie pomoc w tej sytuacji zapewnić.

Zebrałem kilka głosów, które wtórują mojemu charakterowi czy przekonaniom. Pierwszy jaki wam zaprezentuje jest... od kobiety, która widząc jedno zdarzenie swój punkt na sprawę widzi jasno i wyraźnie.

Jestem przeciwniczką przemocy domowej i po prostu wiem że gdy widzi się takie rzeczy trzeba od razu reagować. Gdy miałam około 14 lat razem z moją siostrą i rodzicami ratowaliśmy dzieci (sąsiedzi) których rodzice pili a później się nad nimi znęcali. Dziewczynka miała niespełna rok. Pamiętam jak dziś kiedy jej starszy brat wybiegł na korytarz z siostrzyczką na rękach, która ledwie co oddychała bo dostała cios w brzuch. Ja i moja siostra zajęłyśmy się nimi. Mój tata poszedł ich uspokajać czego ledwo nie przepłacił życiem- rozbili butelkę i chcieli go pociąć. Moja mama w tym czasie dzwoniła na pogotowie i na policję.
                                                                                                                 Magda S. 

Wiecie co... Wcale się nie dziwię, że Magda zapamiętała to do końca życia... 
Też bym miał ten obraz przed oczyma na długie lata. 
Czy to jest to co ma tworzyć rodzina? 
Czy znasz takie przypadki? 
Zareagowałeś/aś? 
Zastanów się...


Następnie swój głos na ten temat dały mi koleżanki po fachu. Żeby nie było kolejność ich zdań jest synchroniczna z tym jak szybko mi je wysłały, a nie jak bardzo je lubię... Tak abyś wiedział/a.
Pierwsza z swoimi pięcioma groszami była:
                                                             
Krakowska Wiedźma

Wydaje się mi, że to dalej jest temat tabu dla niektórych osób, w szczególności tych którzy widzieli i nie zapobiegli tragedii. A wystarczył jeden telefon, czyn, gest aby uratować komuś życie. Ofiary nigdy się nie przełamią bez konkretnego wsparcia i zapewnienia bezpieczeństwa sobie oraz dzieciom bez myśli, że "Nic mi nie będzie grozić".Ofiary nie tylko kobiety ale też mężczyźni czują przede wszystkim wstyd i bezradności, czasem kat tak zmienia psychikę ofiary...Ich kaci tak zniszczyli ich pewność siebie, naturę i jestestwo że nie wiedzą kim są i co mogą zrobić.  Kaci zaś są ogromnymi tchórzami którzy nie mogą znieść oporu ofiary i boją się że ofiara w końcu powie nie. Nasze społeczeństwo jest ogarnięte znieczulicą która daje oprawcom wolną rękę. Również przemoc domowa sięga nie tylko kobiet ale też mężczyzn. Wiele osób godzi się na katowanie aby chronić dzieci bliskich. Myśl o tym dodaje im sił na przyjęcie bólu, poniżenia i goryczy. Przemoc domowa każdego może spotkać. Nie musi to być znęcanie się fizyczne ale też psychiczne które łamie człowieka i jest się trudniej po tym pozbierać. Siniaki znikną, szramy zabliźnią się, kości zrosną lecz słowa pozostaną na zawsze w psychice człowieka. Każda osoba która zobaczy przemoc domową powinna zareagować bez względu na konsekwencje. Jedna osoba, jeden telefon, jedno słowo może uratować życie i nie tylko jedno ale też więcej. Kaci ofiar powinni dostawać najwyższe kary więzienia i powinno się ich odizolować od ofiar całkowicie usuwając zagrożenie aby ofiara mogła podnieść się z gruzów swojego jestestwa, człowieczeństwa, strzaskanego umysłu i serca. Co prawda czasem ofiary dalej chcą być ofiarami i kochają swoich oprawców lecz im już nic nie pomoże. 

Jeden telefon... Jedna ingerencja... Wiele  dobra, które możesz zdziałać. 
Z własnego doświadczenia wiem, że wiele razy jak pomożesz dostaniesz kopa. Często a wręcz niemal zawsze kop będzie nie od oprawcy( w moim przypadku zazwyczaj nie jest w stanie) lecz od samej osoby poszkodowanej... Miałem z tego tytułu już problemy.

Kolejne zdanie w tym temacie... Lecz dla mnie uderzające w punkt jest od:


Z Pamiętnika Zołzy
   Dom, miejsce, które kojarzy nam się z rodzinnym ciepłem, miłością, szacunkiem oraz przede wszystkim z poczuciem bezpieczeństwa. Niestety nie zawsze tak jest, bo są domy, w których tego brakuje...
   Przemoc to nie tylko podbite oczy i siniaki na ciele, przemoc to także nękanie psychiczne, które powoli wyniszcza rodzinę. "Jesteś głupia", "Do niczego się nie nadajesz"- zwroty z pozoru niewinne, słyszane codziennie wyniszczają i powodują, że ofiara zaczyna w to wierzyć... Agresor nie odpuszcza, są wyzwiska, poniżanie, wydzielanie pieniędzy. "Nie pójdziesz ze mną, bo jak Ty wyglądasz, popatrz na siebie!", "Kobieta ma siedzieć w domu przy garach". Ofiara się boi, nie przyznaje przed nikim, że dzieje się źle, często obwinia nawet siebie, nie prosi o pomoc, jest sparaliżowana, bo dała sobie wmówić, że do niczego się nie nadaje. Policja? "A kto mi uwierzy?"-myśli, "Nie, nie pójdę, bo mnie wyśmieją, a jak On się dowie..." i w końcu "Jak ja sobie sama poradzę?"
    Co to jest? Czy tak powinna wyglądać rodzina? W prawdziwej rodzinie nie ma miejsca na strach i poniżanie, dlatego czas otworzyć oczy. Złe traktowanie to także przemoc, na którą nie zasługuje nikt i trzeba o tym mówić głośno, bez strachu i wstydu, bo każdy kat musi (powinien) ponieść karę. Bo na żadną przemoc nie możemy się zgadzać.

Hmm...Każdy powinien ponieść karę... 
Jednak wszyscy dobrze wiemy, że to nie jest mocną stroną w naszym społeczeństwie. Ani tutaj niestety nie dążymy do konsekwencji ani nie niesiemy w znacznej mierze pomocy. 

Najmłodsza koleżanka po "fachu" potrzebowała tego czasu trochę więcej jak pozostałe osoby. Jednak warto uczyć się od tej młodej osoby, która mając 16 lat widzi więcej niż niektóre persony. Tyle samo ile widzi... Tyle samo nie pojmuje... Przedstawiam ponownie 
pasIdéal
Przemoc domowa. To bardzo trudny, ciężki temat. Na pewno większość z Was mówi dla przemocy w domu stanowcze NIE.Jak ktoś rzuca hasło "przemoc domowa" to od razu każdy widzi w głowie siniaki, rany.I ok, ma zupełną rację.Ale to też przemoc psychiczna , która moim zdaniem jest dużo powszechniejsza i nawet ludzie nie zdają sobie czasem sprawy jak bardzo ona również jest niszcząca.Z mojego punktu widzenia jest to niewyobrażalne aby używać przemocy wobec członków rodziny... Żadnej...Jeśli zakładamy rodzinę to kochamy osoby, które ją tworzą. Więc jeśli w domu występuje przemoc, to dlaczego krzywdzone są osoby, które zostały pokochane? Nie rozumiem, jaki to rodzaj troski?Więc czemu ranimy to, co przecież kochamy? Nie umiem się zbytnio wypowiedzieć na ten temat. Moim zdaniem osoby dotknięte przemocą domową powinny szukać wsparcia, ale z drugiej strony wiem, że to dla nich ciężkie. Osoby powodujące przemoc nie powinny za to "gnić w piekle" jak na pewno większośćludzi mówi, ale powinno się tym osobom również pomagać. Często również zdarza się, że takie osoby same nie mają całkowicie świadomości co się z nimidzieje. 

Odpowiedz sobie sam... Przyznam, że sam musiałem się nad tymi słowami zastanowić. Gdzie tu jest logika? Pomagać tylko ofiarom? Może pomoc się należy także oprawcom?


Zbliżając się ku końcowi tego wpisu... Chcę z tego miejsca( siedzę na kanapie z laptopem na kolanach, kawą pod ręką i muzyką w tle) zapowiedzieć ostatni głos. Te zdania będą także wprowadzeniem Ciebie w końcowy etap pracy nad projektem. Oto nieoceniony raper, którego miałem przyjemność poznać osobiście.


Emce
Nie jestem żadnym specjalistą od przemocy domowej, jednakże znam osoby, które musiały się z tym borykać, kilkukrotnie nawet byłem światkiem tych nieludzkich zachowań. Nie zamierzam się tutaj bardzo rozpisywać, gdyż samo przeczytanie tego co tutaj napiszę (czy to będzie 5 zdań, 10 czy 30) nie odda tego co widziałem, tego co przeżyli ludzie dotknięci przemocą domową, a także nie zmieni w magiczny sposób w ciągu kilku minut ludzi którzy mają ten temat za nieważny... Niewarty uwagi. Piszę to bo mam nadzieję że znajdzie się chociażby kilka osób którzy poświęcą temu tematowi czas i wyrobi sobie własne zdanie. Na sam początek trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie: Czym jest przemoc? To nie tylko rany widziane przez nas na ciele pokrzywdzonej osoby ale przede wszystkim rany ukrywane gdzieś w głębi serca, w psychice tego człowieka. Kiedyś pewna mądra osoba powiedziała "Siła fizyczna jest słabością psychiczną każdego człowieka". Ja się z tym zgadzam w stu procentach. Dlaczego? Mam nadzieję że czytelnicy sami odpowiedzą sobie na to pytanie, i tym samym wyrobią sobie zdanie na temat przemocy, co sprawi, że przy najbliższej możliwej okazji odpowiednio zainterweniują widząc krzywdę wyrządzaną drugiemu człowiekowi. Nie musimy od razu zmieniać świata na lepsze, najpierw zmieńmy siebie samych na lepszych, wtedy już nikt nie będzie musiał świata zmieniać.

Zmieńmy siebie wtedy zmieniajmy otoczenie/Polskę/świat... I w tym celu postanowiłem magicznie dodać coś od Włóczykija... Czym byłby ten projekt bez zdania osoby, która ten temat dostała?

Jeżeli mnie znasz powinnaś/eś wiedzieć, że jestem całkowicie przeciwny temu. Widziałem wiele przemocy domowej w swoim krótkim życiu. Była swego czasu sytuacja, że po podniesieniu ręki na moją matkę dana osoba niemal w łazience nie zginęła( walnąć głową po ciosie od smarkacza w rant wanny i stracić tylko świadomość...propsy). Wtedy właśnie uformowała się moja jedna z podstawowych zasad. W życiu kobiety nie uderzyłem... A tym bardziej kobiety, która tworzyła ze mną związek. Nawiązując do wpisu pasIdeal... Gdzie jest sens, aby tworzyć coś i terroryzować drugą osobę... Czy w niektórych przypadkach całą rodzinę. Nigdy nie zrozumiem takich osób i tak samo nigdy nie będę obojętny na takie sytuacje. Wiele razy miałem przez to pod górkę w życiu. Mimo tego jest to fundament tego kim jestem. Przechodzisz obojętnie gdy widzisz takie sytuacje? Ja tego nie robię...
Mógłbym sporo tutaj przykładów podać. Niestety nie tym razem, gdyż zamiast czytać co widziałem, słyszałem, przeżyłem... Przeczytaj co postanowiłem zrobić przy tym wpisie.

Pisać bez celu... Nieee... Jednym z ostatnich elementów tego projektu jest wsparcie.
Fundacja Non Licet
Wraz z kilkoma osobami znaleźliśmy tę oto fundację. Jej celem jest wsparcie właśnie takich osób... 
Po burzliwym okresie e-maili z Panią Agnieszką Świętczak przekonałem się, że tej fundacji można śmiało pomóc. W tym celu daję Tobie pole do popisu.
Pierwszą formą wsparcia jest podążanie  za linkiem poniżej... Mało adrenaliny, opcja dla leniwych darczyńców... Pieniążki trafiają bezpośrednio na konto Non Licet.
Klik aby zobaczyć jak
Każdy grosz z akcji zostanie w późniejszym czasie odnotowany... Jednak na podsumowania przyjdzie czas.

Drugą formą jest aukcja charytatywna organizowana przez samego Włóczykija( tego szydercy bez serca). Chciałbym wam tutaj teraz napisać jak to łatwo jest zorganizować i jak wiele pomocy otrzymałem. Nie... Tak nie jest. Dziękuję wszystkim personom, które w tą aukcję nie wierzyli... I tak samo dziękuję każdemu z osobna za pomoc. Oczywiście każdy pieniążek z aukcji ląduje w rękach fundacji... Może nawet osobiście je przekaże?... Zobaczymy. Wciąż można pomóc i dać coś do wystawienia. Może akurat jest coś co robisz własnoręcznie? Może akurat możesz zaoferować usługę za darmo?...
Z mojej strony na aukcję trafiły przedmioty, do których mam ogromny sentyment i są niezwykle cenne(nawet nie tyle co w wartości pieniężnej...co w wspomnieniach). Jednak z powodów zarówno organizacyjnych jak i ciągle napływających nowych rzeczy (dziękuję) muszę to przesunąć w czasie na następny tydzień.

Aukcje wystartują 27.10. w sobotę... Śledź fanpage Włóczykija, aby być na bieżąco.



Jak zwykle zapraszam was do komentowania/udostępniania i oczywiście nadawania mi nowych tematów- wypowiem się. Ten nie jest zakończony... Lecz do niego wrócimy jeszcze co najmniej dwa razy.


Oczywiście standardowo... Linki do współtwórców tego projektu.

                                  Fanpage Musiel/Emce
                                              Fanpage Krakowskiej Wiedźmy
                                                          Fanpage Z Pamiętnika Zołzy
                                                                                         Blog pasIdeal
                                                                                                        Fanpage Szydercy Włóczykija